Oświadczenie sprawcy wypadku i jego konsekwencje często spędzają Wam sen z powiek. Dzisiaj na początek tygodnia pewna historia sprzed paru miesięcy.
Oświadczenie sprawcy wypadku lub kolizji to tylko minimum formalności na miejscu zdarzenia.
To był przyjemny poranek. Pomimo dość kapryśnej pogody jak na październik. Weronika wsiadła z dwuletnią córka do samochodu i ruszyła do niewielkiej miejscowości odebrać swoją starszą pociechę ze szkoły. Około godziny 13.10 postanowiła pojechać po swoją pocztę do mieszkania rodziców, których akurat nie było na miejscu. Jej rodzice mieszkali w dużym domu wraz z siedmioma innymi rodzinami. Po wyjściu z budynku, kobieta minąwszy sąsiada wsiadła do swojego Mitsubishi i zaczęła manewr cofania. Zatrzymała się, wrzuciła bieg w swojej automatycznej skrzyni. Wtem w jej przedni lewy bok uderzyło auto pana Sebastiana, którego mijała wychodząc z budynku. Oboje wysiedli z pojazdów. Lewy błotnik był do wymiany, kierunkowskazu nie było wcale. Pan Sebastian zaproponował pokrycie kosztów naprawy, przepraszając za zaistniałą sytuację. Tłumacząc się przy okazji tym, że nie spojrzał nawet w lusterka swojego Opla w momencie cofania. Błagał wręcz o nie wzywanie na miejsce policji. Weronika przystała na tę opcję z racji tego, że pana Sebastiana znała od zawsze, aczkolwiek zaproponowała spisanie oświadczenia sprawcy kolizji.
Nie zapominajmy, że domniemany sprawca zdarzenia zawsze może się wycofać ze swoich oświadczeń gdyż pisał jej pod wpływem emocji.
W tym czasie na miejsce przyjechał Tadeusz, ojciec Weroniki. Towarzyszył im do momentu, w którym sprawca po złożeniu podpisu odjechał. Kobieta sprawę zgłosiła do ubezpieczalni, wynajęła auto zastępcze na potrzeby prywatne na czas naprawy Mitsubishi. Problemy Weroniki zaczęły się niedługo później. Pan Sebastian wycofał się ze wszystkiego, co zamieścił w oświadczeniu, zrzucając winę na Weronikę. Poszkodowana zgłosiła się do mnie na skraju załamania nerwowego. Okazało się, że firma wypożyczająca samochód zadzwoniła do niej z żądaniem zapłaty pieniędzy za wynajem z własnej kieszeni.
Jeśli chcemy uniknąć niepotrzebnych przykrości a jednocześnie mamy wątpliwości co do tego kto jest faktycznym sprawcą zawsze mamy prawo do interwencji policji.
Dodatkowo groźba ubezpieczyciela oddania sprawy do sądu o próbę wyłudzenia pieniędzy (sprawca kolizji w swoim oświadczeniu do ubezpieczalni wskazał poszkodowaną jako winną celowej kolizji, chcącą wyłudzić pieniądze z ubezpieczalni). W momencie zgłoszenia przez nią zdarzenia w tamtejszej komendzie policji, w której rozpoczęły się próby rozwiązania zaistniałej sytuacji i ustalenia winnego zdarzenia.
Zaproponowałem Weronice pomoc. Pomogłem napisać pisma:
- do firmy ubezpieczeniowej z informacją, że sprawa została przekazana na Policję celem ustalenia sprawcy,
- firmy wypożyczającej samochód z prośbą o wstrzymanie się z decyzją żądania zapłaty za wynajem auta,
- do tamtejszej komendy policji z prośbą o ustalenie sprawcy zdarzenia
Dzielenie się wiedzą jest dla mnie oczywiste a dla klientów zawsze jest wartością dodaną, którą doceniają w trudnych chwilach.
Oboje czekaliśmy na wiadomości, jednak Weronika dobrze już poinformowana niczego się nie obawiała.
Wkrótce potem otrzymała pismo, z którego wynikało, że w toku śledztwa została uznana za poszkodowaną a sprawca będzie odpowiadał przed tamtejszym sądem za kierowanie samochodem bez prawa jazdy. Pismo to poleciłem wysłać do ubezpieczalni i firmy wynajmującej jej samochód zastępczy. W wyniku czego kobieta otrzymała odszkodowanie a firma pani Krystyny mogła ubiegać się o zwrot kosztów wynajmu z OC sprawcy kolizji.